bababa.
Sep. 7th, 2005 | 12:56 pm
Dla tych, ktorzy jeszcze nie zauwazyli:
buc wrócił.
koniec dziennika.
jak jeszcze gdzieś wyjadę, to może się przeproszę z tym ustrojstwem.
amen.
buc wrócił.
koniec dziennika.
jak jeszcze gdzieś wyjadę, to może się przeproszę z tym ustrojstwem.
amen.
Link | Leave a comment {3} | Add to Memories | Share
vox populi.
Aug. 12th, 2005 | 06:18 pm
Oto co ciekawsze wypiski z dzialu reklam czasopisma "Goniec Polski" ("Polish Times"), numer z polowy lipca br.
Dzial "Rozne".
A, jezeli zamiast polskich znakow pokaza sie krzaczki, to przepraszam. staralem sie zachowac pisownie oryginalu, niestety po drodze komputer czytelni uparcie staral sie przekonwertowac tekst.
No to zaczynamy...
-Igor 9 lat do rodziny angielskojêzycznej w sierpniu. Wa¿ne dzieci w przybli¿onym wieku! 078....
-Wró¿ka Farida Przepowie Ci przesz³oœæ, przysz³oœæ, mi³oœæ, biznes, sprawy rodzinne z rêki i z kart.
Zdejmuje kl¹twy, uroki, odwraca z³e fatum, i wskazuje œcie¿kê, na której œwieci szczêœliwa gwiazda. 100% zadowolenia. tel. 0208...
-Na Ealingu ksi¹dz proboszcz daje bezp³atne rozgrzeszenia, a Joseph Zawadzki, accountant od roku 1952, rozliczenia podatkowe - tylko za skromne £200!!! W ka¿d¹ niedzielê ksi¹dz odprawia msze w koœciele, a Joseph Zawadzki na Ealing Common bezp³atnie udziela porady podatkowe, przyjmuje nowych klientów od godz. 10 do 12 rano. Tel... Sursum korda!!! W górê serca!!!
-Szukamy atrakcyjnego pana który potrafi wzbudziæ w kobietach emocje prezentuj¹c swe mêskie uroki (wieczór panieñski) 078.., 077... nie krzywdzimy.
Nawet nie chce mi sie nikomu wpierac, ze to tylko takie nasze narodowe poczucie humoru.
Dzial "Rozne".
A, jezeli zamiast polskich znakow pokaza sie krzaczki, to przepraszam. staralem sie zachowac pisownie oryginalu, niestety po drodze komputer czytelni uparcie staral sie przekonwertowac tekst.
No to zaczynamy...
-Igor 9 lat do rodziny angielskojêzycznej w sierpniu. Wa¿ne dzieci w przybli¿onym wieku! 078....
-Wró¿ka Farida Przepowie Ci przesz³oœæ, przysz³oœæ, mi³oœæ, biznes, sprawy rodzinne z rêki i z kart.
Zdejmuje kl¹twy, uroki, odwraca z³e fatum, i wskazuje œcie¿kê, na której œwieci szczêœliwa gwiazda. 100% zadowolenia. tel. 0208...
-Na Ealingu ksi¹dz proboszcz daje bezp³atne rozgrzeszenia, a Joseph Zawadzki, accountant od roku 1952, rozliczenia podatkowe - tylko za skromne £200!!! W ka¿d¹ niedzielê ksi¹dz odprawia msze w koœciele, a Joseph Zawadzki na Ealing Common bezp³atnie udziela porady podatkowe, przyjmuje nowych klientów od godz. 10 do 12 rano. Tel... Sursum korda!!! W górê serca!!!
-Szukamy atrakcyjnego pana który potrafi wzbudziæ w kobietach emocje prezentuj¹c swe mêskie uroki (wieczór panieñski) 078.., 077... nie krzywdzimy.
Nawet nie chce mi sie nikomu wpierac, ze to tylko takie nasze narodowe poczucie humoru.
Link | Leave a comment | Add to Memories | Share
Jesus in my heart was out of tune...
Aug. 6th, 2005 | 07:43 pm
najlepiej jest wstac o 6 rano, zlapac parszywy humor, poprawic wkurwem na caly swiat i pojsc do pracy. w chlodny, chmurny, pieprzony sobotni poranek.
najlepsza gwarancja spokojnego dnia w pracy, milego popoludnia w pubie i wieczoru w czytelni.
Odkrylem przy okazji drink mojego zycia. przynajmniej az do nastepnej wizyty w pubie L.
Cudo nazywa sie Japanese Slipper, jest zielone, kwasne jak cholera (i jeszcze z limonka!). Zawiera w sobie tequile. Wystarczy.
Czytajcie / sciagajcie "Tomorrow Stories" Moore'a.
najlepsza gwarancja spokojnego dnia w pracy, milego popoludnia w pubie i wieczoru w czytelni.
Odkrylem przy okazji drink mojego zycia. przynajmniej az do nastepnej wizyty w pubie L.
Cudo nazywa sie Japanese Slipper, jest zielone, kwasne jak cholera (i jeszcze z limonka!). Zawiera w sobie tequile. Wystarczy.
Czytajcie / sciagajcie "Tomorrow Stories" Moore'a.
Link | Leave a comment {6} | Add to Memories | Share
from:a.jelonek@... to d.czywilis@...
Jul. 30th, 2005 | 06:19 pm
Krotka wymiana maili pomiedzy promotorem a przyszlym doktorantem, w pocie czola pracujacym nad dorobkiem naukowym:
d.c.: Dzien dobry;
Spiesze z oddaniem recenzji do Azji - Pacyfiku. (...)przejrze wszystko jeszcze raz. Mam jednak prosbe - czy moglby mi Pan wyslac plik z tekstem? Niestety, nie posiadam tutaj swojego egzemplarza :/
a.j.: Czekam, czekam- mam nadzieje ze zamachy sie juz skonczyly... Ja jestem nadal
na pograniczu tajsko- malajskim, Leje jak z cebra- terrorysci chodza sobie
to tu to tam , a nawet czasem kogos zabija. Niestety tesktu Panu nie
przesle- bo gotu nie mam- ale czekam niecierpliwie.
d.c.:Zauwazam relewancje miedzy opadami a dzialalnoscia terrorystow: tutaj mamy
tylko mzawke i eksplodujace zapalniki, ktore powoduja maly rozgardiasz w
srodkach komunikacji miejskiej, ale nie pociagaja za soba ofiar w ludziach.
Policja dosc energicznie poczyna sobie w sledztwie, zmobilizowano wiekszosc
sil policyjnych. Nie mowiac o rozkazie "strzelaj by zabic", ktory zakonczyl
sie zastrzeleniem Brazylijczyka w okolicach mojego domu.
a.j:OK. Czekam. Zaczelo sie wypogadzac- a zatem moge czuc sie bezpiecznie :-).
I tak to wlasnie dziala...
d.c.: Dzien dobry;
Spiesze z oddaniem recenzji do Azji - Pacyfiku. (...)przejrze wszystko jeszcze raz. Mam jednak prosbe - czy moglby mi Pan wyslac plik z tekstem? Niestety, nie posiadam tutaj swojego egzemplarza :/
a.j.: Czekam, czekam- mam nadzieje ze zamachy sie juz skonczyly... Ja jestem nadal
na pograniczu tajsko- malajskim, Leje jak z cebra- terrorysci chodza sobie
to tu to tam , a nawet czasem kogos zabija. Niestety tesktu Panu nie
przesle- bo gotu nie mam- ale czekam niecierpliwie.
d.c.:Zauwazam relewancje miedzy opadami a dzialalnoscia terrorystow: tutaj mamy
tylko mzawke i eksplodujace zapalniki, ktore powoduja maly rozgardiasz w
srodkach komunikacji miejskiej, ale nie pociagaja za soba ofiar w ludziach.
Policja dosc energicznie poczyna sobie w sledztwie, zmobilizowano wiekszosc
sil policyjnych. Nie mowiac o rozkazie "strzelaj by zabic", ktory zakonczyl
sie zastrzeleniem Brazylijczyka w okolicach mojego domu.
a.j:OK. Czekam. Zaczelo sie wypogadzac- a zatem moge czuc sie bezpiecznie :-).
I tak to wlasnie dziala...
Link | Leave a comment {4} | Add to Memories | Share
separated comment.
Jul. 23rd, 2005 | 05:21 pm
http://rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie _050723/swiat/swiat_a_2.html
>Brygady Abu Hafsa al-Masriego oraz Tajna Organizacja Świętej Wojny Al-Kaidy w Europie są ściśle powiązane >z organizacją Osamy bin Ladena. To na jej stronie internetowej pojawiło się oświadczenie Brygad.
Gowno prawda. Oswiadczenie ukazalo sie na stronie jednego z radykalnych klerykow muzulmanskich. siedzacego od lat w Londynie. Delikwent bardzo sie zdenerwowal, gdyz wyraznie zabronil umieszczania na swoim forum tego typu adnotacji. Co nie dziwi - mozna bluzgac na brytyjskich okupantow, ale po co sie caly czas uzerac z brytyjska policja?
>Fotografie analizowane przez policję pokazują sprawców ataku wróżnych ujęciach. Terrorysta, uciekający ze >stacji Oval, ma bluzę z napisem "New York". Drugi stoi na górnym pokładzie autobusu i nosi białą >czapeczkę z daszkiem. Trzeci terrorysta to czarnoskóry mężczyzna, uchwycony przez kamery na ruchomych >schodach. Czwartego sfotografowano z plecakiem na peronie.
Jeden z najbardziej precyzyjnych opisow, jakie widzialem. Teraz bede donosil policji na kazdego mlodziana w czapce z daszkiem, jakiego zobacze na gornym pokladzie autobusu. Zwlaszcza czarnoskorego mlodziana z daszkiem. Cholera, naprawde poczuje sie bezpiecznie jak w ramach Operacji Kobra odstrzeli sie 3/4 populacji Brixton. I polowe Stockwell, dla pewnosci.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/uk/4711021.s tm
>Oba zamachy mają wiele cech wspólnych. W drugim ataku prawdopodobnie użyto ładunków o takich samych >rozmiarach, wadze i substancjach chemicznych. Jednak ładunki te nie eksplodowały. Dlaczego? - policja nie >odpowiada
Hmmm... Bo to mialy byc tylko straszaki? Bo odpalono tylko zapalniki? Bo po 7/7 nawet pieprzone race rzucone w autobus spowoduja zatrzymanie polowy pojazdow? Poza tym - jakie zamachy? Pare eksplodujacych zapalnikow, kilku niespelnionych szahidow, ktorych resztki rozsadku, strach, badz cokolwiek innego powstrzymalo przed oddaniem sie w rece Boga? Jak tak dalej pojdzie, to kazdy falszywy alarm wywolany przez jakiegos dowcipnisia czy frustrata zostanie uznany za zamach na spolecznosc Londynu.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/uk/4707635.s tm
Lepsze niz artykuly zatytulowane "terroryzm i 'matka szatana'". Albo bojowa macica i chuj mamuta.
>Brygady Abu Hafsa al-Masriego oraz Tajna Organizacja Świętej Wojny Al-Kaidy w Europie są ściśle powiązane >z organizacją Osamy bin Ladena. To na jej stronie internetowej pojawiło się oświadczenie Brygad.
Gowno prawda. Oswiadczenie ukazalo sie na stronie jednego z radykalnych klerykow muzulmanskich. siedzacego od lat w Londynie. Delikwent bardzo sie zdenerwowal, gdyz wyraznie zabronil umieszczania na swoim forum tego typu adnotacji. Co nie dziwi - mozna bluzgac na brytyjskich okupantow, ale po co sie caly czas uzerac z brytyjska policja?
>Fotografie analizowane przez policję pokazują sprawców ataku wróżnych ujęciach. Terrorysta, uciekający ze >stacji Oval, ma bluzę z napisem "New York". Drugi stoi na górnym pokładzie autobusu i nosi białą >czapeczkę z daszkiem. Trzeci terrorysta to czarnoskóry mężczyzna, uchwycony przez kamery na ruchomych >schodach. Czwartego sfotografowano z plecakiem na peronie.
Jeden z najbardziej precyzyjnych opisow, jakie widzialem. Teraz bede donosil policji na kazdego mlodziana w czapce z daszkiem, jakiego zobacze na gornym pokladzie autobusu. Zwlaszcza czarnoskorego mlodziana z daszkiem. Cholera, naprawde poczuje sie bezpiecznie jak w ramach Operacji Kobra odstrzeli sie 3/4 populacji Brixton. I polowe Stockwell, dla pewnosci.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/uk/4711021.s
>Oba zamachy mają wiele cech wspólnych. W drugim ataku prawdopodobnie użyto ładunków o takich samych >rozmiarach, wadze i substancjach chemicznych. Jednak ładunki te nie eksplodowały. Dlaczego? - policja nie >odpowiada
Hmmm... Bo to mialy byc tylko straszaki? Bo odpalono tylko zapalniki? Bo po 7/7 nawet pieprzone race rzucone w autobus spowoduja zatrzymanie polowy pojazdow? Poza tym - jakie zamachy? Pare eksplodujacych zapalnikow, kilku niespelnionych szahidow, ktorych resztki rozsadku, strach, badz cokolwiek innego powstrzymalo przed oddaniem sie w rece Boga? Jak tak dalej pojdzie, to kazdy falszywy alarm wywolany przez jakiegos dowcipnisia czy frustrata zostanie uznany za zamach na spolecznosc Londynu.
http://news.bbc.co.uk/1/hi/uk/4707635.s
Lepsze niz artykuly zatytulowane "terroryzm i 'matka szatana'". Albo bojowa macica i chuj mamuta.
Link | Leave a comment {13} | Add to Memories | Share
banter no. 23. room no. 69.
Jul. 23rd, 2005 | 04:54 pm
Trzy kawy z double shot espresso. paczka papierosow. 23 lipca 2005, popoludnie.
Moj mozg pracuje teraz na niezrozumialych dla mnie obrotach, moje wnetrznosci staraja sie zmutowac w cos obrzydliwego i z seksualnymi podtekstami. podejrzewam, ze sklad chemiczny mojego potu stawia mnie na celowniku polowy londynskiej policji.
Kolejna dawka informacji, kolejne fakty.
W latach 90. indonezyjska armia zasponsorowala trening i uzbrojenie (bron z magazynow wojskowych) grupy mlodych islamskich radykalow. powstala organizacja terrorystyczna, w pelnym slowa znaczeniu.
Przez pare lat Laskar Jihad podkladalo bomby pod siedziby chrzescijan, uczestniczylo w starciach z radykalnymi chrzescijanskimi bojowkami w Indonezji. Po 9/11 LJ blyskawicznie oglosilo, iz nie ma z Al - Kaida nic wspolnego, sa grzeczni i prosza, zeby ich zostawic w spokoju. Ich bomby sa podkladane tylko w akcie samoobrony.
Jak latwo sie domyslic, jezeli ktokolwiek wpisal ich na liste dalekowschodnich muzulmanskich organizacji terrorystycznych (pokroju Jemaah Islaiya, Abu Sayyaf, etc.) - zrobil to tylko pro forma.
And noone gives a fuck.
Nie pamietam, zeby przeciwko takiej polityce protestowali krzyzowcy nowej ery, sponsorowani przez nowa wersje sw. Bernarda rodem z Bialego Domu.
Wczoraj na Stockwell (dzielnica obok mojego domu), okolo poludnia, policja zauwazyla podejrzanie zachowujacego sie imigranta. Poproszony o zatrzymanie sie w celu dokonania rutynowej kontroli, ow muzulmanin (?) zaczal zachowywac sie jeszcze bardziej nerwowo, w koncu zaczal uciekac. W strone srodkow masowego transportu. Blyskawicznie oceniono skale potencjalnego zagrozenia. Wystrzelono piec naboi. Ostrych.
Potencjalne zagrozenie zostalo zastrzelone na miejscu.
Ulice pelne policji, caly czas przejezdzaja radiowozy na sygnale. Raz na jakis czas spotyka sie zamknieta stacje / punkt przesiadkowy. Wszedzie pelno ekip telewizyjnych, szukajacych materialu, albo chociazby krecacych na zapas swiezy material.
Oczywiscie nie ma mowy o psychozie spolecznej, poczuciu zagrozenia czy chociazby lekkich oznakach paranoi. Ot, nowy akcent w lokalnym kolorycie. I to taki, ktory nie przeszkadza spedzic milego sobotniego przedpoludnia w parku, puscic koncert Massive Attack z laptopa, wypic pare kaw i pogadac.
Jak chca nam przedstawic swoje racje, to niech po prostu zaczna z nami rozmawiac. Manners, my dear.
Moj mozg pracuje teraz na niezrozumialych dla mnie obrotach, moje wnetrznosci staraja sie zmutowac w cos obrzydliwego i z seksualnymi podtekstami. podejrzewam, ze sklad chemiczny mojego potu stawia mnie na celowniku polowy londynskiej policji.
Kolejna dawka informacji, kolejne fakty.
W latach 90. indonezyjska armia zasponsorowala trening i uzbrojenie (bron z magazynow wojskowych) grupy mlodych islamskich radykalow. powstala organizacja terrorystyczna, w pelnym slowa znaczeniu.
Przez pare lat Laskar Jihad podkladalo bomby pod siedziby chrzescijan, uczestniczylo w starciach z radykalnymi chrzescijanskimi bojowkami w Indonezji. Po 9/11 LJ blyskawicznie oglosilo, iz nie ma z Al - Kaida nic wspolnego, sa grzeczni i prosza, zeby ich zostawic w spokoju. Ich bomby sa podkladane tylko w akcie samoobrony.
Jak latwo sie domyslic, jezeli ktokolwiek wpisal ich na liste dalekowschodnich muzulmanskich organizacji terrorystycznych (pokroju Jemaah Islaiya, Abu Sayyaf, etc.) - zrobil to tylko pro forma.
And noone gives a fuck.
Nie pamietam, zeby przeciwko takiej polityce protestowali krzyzowcy nowej ery, sponsorowani przez nowa wersje sw. Bernarda rodem z Bialego Domu.
Wczoraj na Stockwell (dzielnica obok mojego domu), okolo poludnia, policja zauwazyla podejrzanie zachowujacego sie imigranta. Poproszony o zatrzymanie sie w celu dokonania rutynowej kontroli, ow muzulmanin (?) zaczal zachowywac sie jeszcze bardziej nerwowo, w koncu zaczal uciekac. W strone srodkow masowego transportu. Blyskawicznie oceniono skale potencjalnego zagrozenia. Wystrzelono piec naboi. Ostrych.
Potencjalne zagrozenie zostalo zastrzelone na miejscu.
Ulice pelne policji, caly czas przejezdzaja radiowozy na sygnale. Raz na jakis czas spotyka sie zamknieta stacje / punkt przesiadkowy. Wszedzie pelno ekip telewizyjnych, szukajacych materialu, albo chociazby krecacych na zapas swiezy material.
Oczywiscie nie ma mowy o psychozie spolecznej, poczuciu zagrozenia czy chociazby lekkich oznakach paranoi. Ot, nowy akcent w lokalnym kolorycie. I to taki, ktory nie przeszkadza spedzic milego sobotniego przedpoludnia w parku, puscic koncert Massive Attack z laptopa, wypic pare kaw i pogadac.
Jak chca nam przedstawic swoje racje, to niech po prostu zaczna z nami rozmawiac. Manners, my dear.
Link | Leave a comment {2} | Add to Memories | Share
Leopard Flowers.
Jul. 20th, 2005 | 04:10 pm
Kilka razy sprawdzilem mape miasta.
Wysadzono pociagi jadace z muzulmanskich (w wiekszosci) dzielnic. Na Aldgate zatrzymal sie pociag jadacy z sunnickiego Whitechapel, na Kings Cross / Russell Square mieszka pelno szyitow. Wielu muzulmanow, dowolnego odlamu, zginelo.
Sprawdzilem notatki z prasy.
Zamachowcami byli naturalizowani Brytyjczycy, mieszkajacy w UK od przynajmniej drugiego pokolenia. Pracowali w instytucjach spolecznych, szkolach, pomagali dzieciom. Byli mlodzi, pelni werwy, otwarci na innych.
Sprawdzilem archiwa.
Przed majowymi wyborami parlamentarnymi muzulmanscy duchowni wydali oswiadczenie, w ktorym zobowiazali wszystkich muzulmanow do glosowania na Labour Party. Teraz glosza, iz zamachy to wina wyborcow, ktorzy glosowali za rzadem wspierajacym "bezprawna okupacje Mezopotamii".
Czy tylko ja uwazam, ze cos tutaj nie gra?
Czy tylko dla mnie cynizm (badz niespotykane zagubienie w sytuacji) niektorych osob uraga wszelkim normom?
Dzis jechalem autobusem przez Tavistock Square. Miejsce wybuchu autobusu nadal jest osloniete biala plandeka. Nie ma tlumow, malo kto odwraca wzrok w tamta strone. Tylko krecacy sie poicjanci przypominaja, iz nadal pracuja tam ekipy sledcze.
"Uprasza sie o skladanie kwiatow na trawniku pobliskiego parku, dziekujemy".
Kiedy autobus stal na skrzyzowaniu, popatrzylem w strone Russell Park. Najpierw myslalem, ze lezy tam olbrzymia sterta kwiatow. Kiedy podjechalismy blizej, okazalo sie, ze to po prostu tlum ludzi, siedzacych przy parkowej kafejce, plotkujacych, pijacych kawe, korzystajacych ze slonca.
Cholera, nie pomylilem sie az tak bardzo.
Wysadzono pociagi jadace z muzulmanskich (w wiekszosci) dzielnic. Na Aldgate zatrzymal sie pociag jadacy z sunnickiego Whitechapel, na Kings Cross / Russell Square mieszka pelno szyitow. Wielu muzulmanow, dowolnego odlamu, zginelo.
Sprawdzilem notatki z prasy.
Zamachowcami byli naturalizowani Brytyjczycy, mieszkajacy w UK od przynajmniej drugiego pokolenia. Pracowali w instytucjach spolecznych, szkolach, pomagali dzieciom. Byli mlodzi, pelni werwy, otwarci na innych.
Sprawdzilem archiwa.
Przed majowymi wyborami parlamentarnymi muzulmanscy duchowni wydali oswiadczenie, w ktorym zobowiazali wszystkich muzulmanow do glosowania na Labour Party. Teraz glosza, iz zamachy to wina wyborcow, ktorzy glosowali za rzadem wspierajacym "bezprawna okupacje Mezopotamii".
Czy tylko ja uwazam, ze cos tutaj nie gra?
Czy tylko dla mnie cynizm (badz niespotykane zagubienie w sytuacji) niektorych osob uraga wszelkim normom?
Dzis jechalem autobusem przez Tavistock Square. Miejsce wybuchu autobusu nadal jest osloniete biala plandeka. Nie ma tlumow, malo kto odwraca wzrok w tamta strone. Tylko krecacy sie poicjanci przypominaja, iz nadal pracuja tam ekipy sledcze.
"Uprasza sie o skladanie kwiatow na trawniku pobliskiego parku, dziekujemy".
Kiedy autobus stal na skrzyzowaniu, popatrzylem w strone Russell Park. Najpierw myslalem, ze lezy tam olbrzymia sterta kwiatow. Kiedy podjechalismy blizej, okazalo sie, ze to po prostu tlum ludzi, siedzacych przy parkowej kafejce, plotkujacych, pijacych kawe, korzystajacych ze slonca.
Cholera, nie pomylilem sie az tak bardzo.
Link | Leave a comment | Add to Memories | Share
07-07-05
Jul. 8th, 2005 | 06:22 pm
To bedzie krotki wpis, temat bede i tak poruszal nie raz i nie dwa.
Dziekuje wszystkim czytajacym ten pseudoblogowy sciek (i nie czytajacym tez) za pamiec i maile.
Oficjalnie oswiadczam, iz w zamachu terrorystycznym uczestniczylem WYLACZNIE jako swiadek mniej - wiecej naoczny (wszystkie wydarzenia obserwowalem z perspektywy 35 pietra biurowca). Przezylem, nie okaleczono mnie, nie doznalem ZADNYCH obrazen.
Przepraszam wszystkich, ktorych przyprawilem o nerwy, stres, etc. Jedyna droga kontaktu byl internet, nie mialem pod reka pelnej listy wszystkich znajomych. Obiecuje sie poprawic nastepnym razem.
Opolanom polecam kupienie jutrzejszej / dzisiejszej NTO. Bedzie zabawnie.
Wszystkim posiadajacym krewnych / znajomych w okolicy przekazuje, iz w miescie jest spokojnie, zero paniki, zaostrzono wszelkie mozliwe srodki bezpieczenstwa.
Dziekuje raz jeszcze, tym razem za uwage.
P.S. parafrazujac Wilq'a: "jak ja kurwa nie znosze brac ze soba roboty na wakacje..."
Dziekuje wszystkim czytajacym ten pseudoblogowy sciek (i nie czytajacym tez) za pamiec i maile.
Oficjalnie oswiadczam, iz w zamachu terrorystycznym uczestniczylem WYLACZNIE jako swiadek mniej - wiecej naoczny (wszystkie wydarzenia obserwowalem z perspektywy 35 pietra biurowca). Przezylem, nie okaleczono mnie, nie doznalem ZADNYCH obrazen.
Przepraszam wszystkich, ktorych przyprawilem o nerwy, stres, etc. Jedyna droga kontaktu byl internet, nie mialem pod reka pelnej listy wszystkich znajomych. Obiecuje sie poprawic nastepnym razem.
Opolanom polecam kupienie jutrzejszej / dzisiejszej NTO. Bedzie zabawnie.
Wszystkim posiadajacym krewnych / znajomych w okolicy przekazuje, iz w miescie jest spokojnie, zero paniki, zaostrzono wszelkie mozliwe srodki bezpieczenstwa.
Dziekuje raz jeszcze, tym razem za uwage.
P.S. parafrazujac Wilq'a: "jak ja kurwa nie znosze brac ze soba roboty na wakacje..."
Link | Leave a comment {3} | Add to Memories | Share
these and those tools of oppressor.
Jun. 27th, 2005 | 09:47 pm
jak zwykle obiecywalem sobie, ze bede robil nowe notki troche czesciej. ze niby na zapas zostana, etc.
guzik.
jak zwykle nie mam czasu na to, co planowalem. zamiast robic rzeczy, ktore mi sa potrzebne do szczescia, jestem za bardzo zajety potrzebami bliznich, padaniem na dziob badz praca. roar, do cholery jasnej, czy ja kiedys bede mogl w spokoju przeczytac pare ksiazek?! ("mala atomowa apokalipsa, czy ja wymagam tak wiele?!" - tm by Alioth)
praca. kilka ciekawostek z tejze:
1. na budowie od dluzszego czasu kreci sie Walery. Rosjanin, mocno konserwatywny. Ciekawe jest to, ze z twarzy przypomina kubek w kubek George'a W. B.
Ruski z Twarza Busha jest o tyle ciekawy, ze probuje udowadniac swiatu, iz to jego swiatopoglad ma racje. niewazne co sie mowi, widzi i slyszy. Anglicy i tak uwazaja polakow za nierobow, Rosjan za pijakow, a poza tym UE nic Polsce nie dala, bo robimy tylko za tania sile robocza.
Hm. No dobrze, to przekonywanie do swiatopogladu tez mi sie zgadza z jednym prezydentem...
Scena jak marzenie - RzTB przekonujacy Anglikow (!), iz stwierdzenie "fucking good" jest okresleniem negatywnym, zblizonym do "wanker". Cala ekipa zgromadzona w windzie solidarnie zdebiala.
Po fakcie odnotowano dialog:
"i don't know how about you, mate, but i got lost somewhere aroung the 'wanker'.."
"aye... speaking of wankers - Mick, where ya goin'?!"
2. Boss stara sie mnie ze wszystkich sil unikac. I dobrze, nie przemeczam sie przynajmniej, ewentualnie mam czas na pogawedke z kretynami z Aximy (hydraulicy montujacy systemy chlodzenia do klimy, dopasowujacy rury w kuchni etc.).
3. Slowianskie jezyki staja sie zarazliwe. Polowa anglojezycznej zalogi rzuca pojedynczymi slowami (na ogol wulgarnymi) w jezyku Lecha badz Rusa. Najlepszy jest bezbateryjny czarny pracujacy z Axima, ktory dzis sie obrazil, stwierdzil, ze nie zna ani slowa po angielsku i caly czas powtarzal "dupa" cierpietniczym glosem.
4. ja caly czas zapominam (chyba) wspomniec o Windach.
Windy sa dwie. jedna duza, jedna mala. duza jest ogolnie dostepna, ale nie ma guzikow i trzeba po nia dzwonic z telefonu. zeby bylo zabawniej, nie na wszystkich pietrach sa telefony wewnetrzne, i np. z pietra nr 25 (gdzie jest najwiecej pracy) winde mozna sciagnac wylacznie wlasnym telefonem.
winda mala za to jest zamknieta od strony parteru domofonem. wzgledy bezpieczenstwa etc. (yeah, right). ma guziki, ale za to jest permanentnie zapchana, jezdzi nie tam gdzie trzeba i ogolnie jest z dupy.
czy wspominalem juz, ze sredni czas oczekiwania na winde na naszej budowie to 5 - 10 minut? czy mowilem juz, ze w zwiazku z tym palacze maja przewalone, bo w calym budynku absolutnie nie mozna palic?
5. No dobra. sa desperaci, ktorzy pala w kiblu. Przy wlaczonych detektorach dymu (jakim cudem one sie nie wlaczaja?!). Np. moj boss. uno assholio grande.
Zeby nie bredzic wciaz o pracy: zapamietajcie dzieci drogie, picie ginu z kranowka jest wybitnie kiepskim pomyslem. nie zartuje. Lepszej zabawy dostarcza wyrywanie sobie wlasnych jelit.
Po namysle znajduje cos bardziej samobojczego - moja niepalaca kuzynka nocujaca u nas w pokoju. A. leczy sie z astmy papierosami, poza tym czesto - gesto wieczorami pojawia sie grass (wczoraj z okazji "From Hell" z Deppem. Film taki sobie, ale Depp uwalony opium czy chlejacy absynt z domieszka laudanum wpuszczonego w cukier - klasyka!). Juz nawet insekty uciekly z naszego pokju, zanoszac sie kaszlem. obecnie testuja lazienke.
No i chyba tyle w ten piekny wieczor. ide do domu, moze po drodze skoncze czytac "Lucifera" (caly czas staram sie pozyczyc z biblio komiks ktorego nie znam, na razie srednio mi wychodzi).
z bostwami.
P.S. nie mam nic wspolnego z doniesieniami o skladaniu ofiar z dzieci na mszach voodoo (http://www.thisislondon.com/news/artic les/19328071?source=Evening%20Standard&ct=5). tralalalala, voodoo? w londynie? nie, skad...
FIRST LAW OF THE UNIVERSE: EVERYBODY HUNGRY.
guzik.
jak zwykle nie mam czasu na to, co planowalem. zamiast robic rzeczy, ktore mi sa potrzebne do szczescia, jestem za bardzo zajety potrzebami bliznich, padaniem na dziob badz praca. roar, do cholery jasnej, czy ja kiedys bede mogl w spokoju przeczytac pare ksiazek?! ("mala atomowa apokalipsa, czy ja wymagam tak wiele?!" - tm by Alioth)
praca. kilka ciekawostek z tejze:
1. na budowie od dluzszego czasu kreci sie Walery. Rosjanin, mocno konserwatywny. Ciekawe jest to, ze z twarzy przypomina kubek w kubek George'a W. B.
Ruski z Twarza Busha jest o tyle ciekawy, ze probuje udowadniac swiatu, iz to jego swiatopoglad ma racje. niewazne co sie mowi, widzi i slyszy. Anglicy i tak uwazaja polakow za nierobow, Rosjan za pijakow, a poza tym UE nic Polsce nie dala, bo robimy tylko za tania sile robocza.
Hm. No dobrze, to przekonywanie do swiatopogladu tez mi sie zgadza z jednym prezydentem...
Scena jak marzenie - RzTB przekonujacy Anglikow (!), iz stwierdzenie "fucking good" jest okresleniem negatywnym, zblizonym do "wanker". Cala ekipa zgromadzona w windzie solidarnie zdebiala.
Po fakcie odnotowano dialog:
"i don't know how about you, mate, but i got lost somewhere aroung the 'wanker'.."
"aye... speaking of wankers - Mick, where ya goin'?!"
2. Boss stara sie mnie ze wszystkich sil unikac. I dobrze, nie przemeczam sie przynajmniej, ewentualnie mam czas na pogawedke z kretynami z Aximy (hydraulicy montujacy systemy chlodzenia do klimy, dopasowujacy rury w kuchni etc.).
3. Slowianskie jezyki staja sie zarazliwe. Polowa anglojezycznej zalogi rzuca pojedynczymi slowami (na ogol wulgarnymi) w jezyku Lecha badz Rusa. Najlepszy jest bezbateryjny czarny pracujacy z Axima, ktory dzis sie obrazil, stwierdzil, ze nie zna ani slowa po angielsku i caly czas powtarzal "dupa" cierpietniczym glosem.
4. ja caly czas zapominam (chyba) wspomniec o Windach.
Windy sa dwie. jedna duza, jedna mala. duza jest ogolnie dostepna, ale nie ma guzikow i trzeba po nia dzwonic z telefonu. zeby bylo zabawniej, nie na wszystkich pietrach sa telefony wewnetrzne, i np. z pietra nr 25 (gdzie jest najwiecej pracy) winde mozna sciagnac wylacznie wlasnym telefonem.
winda mala za to jest zamknieta od strony parteru domofonem. wzgledy bezpieczenstwa etc. (yeah, right). ma guziki, ale za to jest permanentnie zapchana, jezdzi nie tam gdzie trzeba i ogolnie jest z dupy.
czy wspominalem juz, ze sredni czas oczekiwania na winde na naszej budowie to 5 - 10 minut? czy mowilem juz, ze w zwiazku z tym palacze maja przewalone, bo w calym budynku absolutnie nie mozna palic?
5. No dobra. sa desperaci, ktorzy pala w kiblu. Przy wlaczonych detektorach dymu (jakim cudem one sie nie wlaczaja?!). Np. moj boss. uno assholio grande.
Zeby nie bredzic wciaz o pracy: zapamietajcie dzieci drogie, picie ginu z kranowka jest wybitnie kiepskim pomyslem. nie zartuje. Lepszej zabawy dostarcza wyrywanie sobie wlasnych jelit.
Po namysle znajduje cos bardziej samobojczego - moja niepalaca kuzynka nocujaca u nas w pokoju. A. leczy sie z astmy papierosami, poza tym czesto - gesto wieczorami pojawia sie grass (wczoraj z okazji "From Hell" z Deppem. Film taki sobie, ale Depp uwalony opium czy chlejacy absynt z domieszka laudanum wpuszczonego w cukier - klasyka!). Juz nawet insekty uciekly z naszego pokju, zanoszac sie kaszlem. obecnie testuja lazienke.
No i chyba tyle w ten piekny wieczor. ide do domu, moze po drodze skoncze czytac "Lucifera" (caly czas staram sie pozyczyc z biblio komiks ktorego nie znam, na razie srednio mi wychodzi).
z bostwami.
P.S. nie mam nic wspolnego z doniesieniami o skladaniu ofiar z dzieci na mszach voodoo (http://www.thisislondon.com/news/artic
FIRST LAW OF THE UNIVERSE: EVERYBODY HUNGRY.
Link | Leave a comment {6} | Add to Memories | Share
Suspended Animation.
Jun. 19th, 2005 | 05:49 pm
Fantomas na zywo doszedl jednak do skutku. Alleluja.
Klub: Forum, na polnocy Londynu. Ludzi sporo, ale bez jakiegos upiornego scisku. Pojawilem sie okolo 18, na godzine przed otwarciem wrot raj..., tfu, klubu. Nawet nie bylo duzo ludzi, mozna sie bylo za to posmiac z nastoletnich kindergothow, co skwapliwie uczynilem.
Czasowo impreza wygladala bez zarzutu - o 19 wpuszczono, o 23 wygoniono. Jak w zegarku.
Zanim Fantomas doszedl do skutku, trzeba bylo strawic "gosci specjalnych". Najpierw byl mily mlodzian z aparycja technicznego, laptopem i akustyczna gitara. Podlaczyl tego sampler i niezle sie bawil, skaczac z jednego klimatu muzycznego na drugi - od coveru Kravitza, poprzez "romantyczne ballady" w stylu nowego Neurosis do porzadnego, rytmicznego noise'u. Zuch.
Drugim przedskoczkiem bylo trzech gangstapodobnych i czarnych. Jeden byl tlusty, cos gadal do mikrofonu i staral sie wygladac groznie (czyt: pocil sie, krzywil i byl bardzo niezadowolony). Drugi byl lysy z bandana, miotal sie i lapal za krocze. Poza tym czasami cos nacisnal w swoim Apple'u wyciagajac bonusowe basy. Najbardziej produktywny byl trzeci, obslugujacy gramofon, sampler i cos jeszcze. Chyba mialo to zwiazek z dlugoscia wlosow (ok. 60 cm afro).Muzycznie przedskoczek nr 2 prezentowal mieszanke noise'u i hiphopu. Nuda.
W koncu na scene wyszli techniczni, przywiesili przy kantorku z klawiszami Pattona dwie pacynki na stojakach od mikrofonu, po chwili na scene wmaszerowal zespol. Lombardo w eleganckich okularkach, Patton jak zwykle z fryzura a'la mafia wloska, Osborne i Dunn przytuleni do wzmacniaczy z tylu sceny.
Krotkie mruczane intro (Osborne i Patton) i na start "Cape Fear". Potem pare kawalkow z ostatniej plyty, "Suspended Animation" i w eter leci "Ave Satani". Wersja mroczniejsza (psiamac, jak ja nie lubie tego slowa...), z grobowymi samplami i zaspiewami Michasia. Obled. Dla rozgrzewki jeszcze pare krotkich wariactw z pierwszej i ostatniej plyty, a potem moja ulubiona czesc koncertu, czyli serwowanie dlugich fragmentow "Delirium Corda". Ponure sample, przesterowane wokale Pattona imitowane na choraly gregorianskie, Lombardo szalejacy w swojej klatce z perkusja, miotajacy sie miedzy gongiem, talerzami a piramida bebnow. Wywrzaskiwane przerywniki w wykonaniu gitarzystow. A potem znowu kreskowkowa psychoza z "SA". I filmowy cover. I znowu ciezki, darkambientowy klimat. I znowu freakout. I znowu...
W koncu skonczyli. W sumie dobrze, bo drgawek bym sie do dzis nie pozbyl.
Kilka wnioskow:
1. Patton dalej lubi pluc na publike (ktos probowal oblac scene woda. Mike mu oddal.) i robi to bez wzgledu na kraj.
2. Stwierdzenie "koncert to byl pojedynek szalencow, jednego za perkusja, drugiego na wokalach" jest w pelni prawdziwe. Szczegolnie w aspekcie mimiki Pattona (te deliryczne usmiechy.. to wkladanie sobie mikrofonu do gardla..).
3. Do tej pory nie wiem po co Lombardo ma 4 (slownie: cztery) centrale w swojej perkusji. Aczkolwiek miejscami wygladalo, jakby gral na wszystkich naraz.
4. Powinno sie zabronic robienia kreskowek z muzyka Fantomasa na podkladzie. Chyba, ze ktos BARDZO nienawidzi swoich dzieci i zyczy im padaczki. Mi wystarczylo, ze po dwoch godzinach koncertu lodowka z piwem (w jakims markecie po drodze do domu) regularnie do mnie popiskiwala (pipi piii pipi PI pi pipi...)
Jakby ktos nie wierzyl w obecnosc autora na koncercie - mam dowody. Dowod koronny to nagrane na telefonie (jakosc przecietna, ale da sie ogladac) "Ave Satani". Na nagrywanie reszty sie nie zdecydowalismy - i tak nikt by nie uwierzyl, ze oni grali tak szybko...
Klub: Forum, na polnocy Londynu. Ludzi sporo, ale bez jakiegos upiornego scisku. Pojawilem sie okolo 18, na godzine przed otwarciem wrot raj..., tfu, klubu. Nawet nie bylo duzo ludzi, mozna sie bylo za to posmiac z nastoletnich kindergothow, co skwapliwie uczynilem.
Czasowo impreza wygladala bez zarzutu - o 19 wpuszczono, o 23 wygoniono. Jak w zegarku.
Zanim Fantomas doszedl do skutku, trzeba bylo strawic "gosci specjalnych". Najpierw byl mily mlodzian z aparycja technicznego, laptopem i akustyczna gitara. Podlaczyl tego sampler i niezle sie bawil, skaczac z jednego klimatu muzycznego na drugi - od coveru Kravitza, poprzez "romantyczne ballady" w stylu nowego Neurosis do porzadnego, rytmicznego noise'u. Zuch.
Drugim przedskoczkiem bylo trzech gangstapodobnych i czarnych. Jeden byl tlusty, cos gadal do mikrofonu i staral sie wygladac groznie (czyt: pocil sie, krzywil i byl bardzo niezadowolony). Drugi byl lysy z bandana, miotal sie i lapal za krocze. Poza tym czasami cos nacisnal w swoim Apple'u wyciagajac bonusowe basy. Najbardziej produktywny byl trzeci, obslugujacy gramofon, sampler i cos jeszcze. Chyba mialo to zwiazek z dlugoscia wlosow (ok. 60 cm afro).Muzycznie przedskoczek nr 2 prezentowal mieszanke noise'u i hiphopu. Nuda.
W koncu na scene wyszli techniczni, przywiesili przy kantorku z klawiszami Pattona dwie pacynki na stojakach od mikrofonu, po chwili na scene wmaszerowal zespol. Lombardo w eleganckich okularkach, Patton jak zwykle z fryzura a'la mafia wloska, Osborne i Dunn przytuleni do wzmacniaczy z tylu sceny.
Krotkie mruczane intro (Osborne i Patton) i na start "Cape Fear". Potem pare kawalkow z ostatniej plyty, "Suspended Animation" i w eter leci "Ave Satani". Wersja mroczniejsza (psiamac, jak ja nie lubie tego slowa...), z grobowymi samplami i zaspiewami Michasia. Obled. Dla rozgrzewki jeszcze pare krotkich wariactw z pierwszej i ostatniej plyty, a potem moja ulubiona czesc koncertu, czyli serwowanie dlugich fragmentow "Delirium Corda". Ponure sample, przesterowane wokale Pattona imitowane na choraly gregorianskie, Lombardo szalejacy w swojej klatce z perkusja, miotajacy sie miedzy gongiem, talerzami a piramida bebnow. Wywrzaskiwane przerywniki w wykonaniu gitarzystow. A potem znowu kreskowkowa psychoza z "SA". I filmowy cover. I znowu ciezki, darkambientowy klimat. I znowu freakout. I znowu...
W koncu skonczyli. W sumie dobrze, bo drgawek bym sie do dzis nie pozbyl.
Kilka wnioskow:
1. Patton dalej lubi pluc na publike (ktos probowal oblac scene woda. Mike mu oddal.) i robi to bez wzgledu na kraj.
2. Stwierdzenie "koncert to byl pojedynek szalencow, jednego za perkusja, drugiego na wokalach" jest w pelni prawdziwe. Szczegolnie w aspekcie mimiki Pattona (te deliryczne usmiechy.. to wkladanie sobie mikrofonu do gardla..).
3. Do tej pory nie wiem po co Lombardo ma 4 (slownie: cztery) centrale w swojej perkusji. Aczkolwiek miejscami wygladalo, jakby gral na wszystkich naraz.
4. Powinno sie zabronic robienia kreskowek z muzyka Fantomasa na podkladzie. Chyba, ze ktos BARDZO nienawidzi swoich dzieci i zyczy im padaczki. Mi wystarczylo, ze po dwoch godzinach koncertu lodowka z piwem (w jakims markecie po drodze do domu) regularnie do mnie popiskiwala (pipi piii pipi PI pi pipi...)
Jakby ktos nie wierzyl w obecnosc autora na koncercie - mam dowody. Dowod koronny to nagrane na telefonie (jakosc przecietna, ale da sie ogladac) "Ave Satani". Na nagrywanie reszty sie nie zdecydowalismy - i tak nikt by nie uwierzyl, ze oni grali tak szybko...